Dla wszystkich, którzy uprawiają seks...
To, że ludzie uprawiają seks, jest sprawą oczywistą. Równie oczywiste jest to, że seks może zaowocować poczęciem dziecka. Dlatego dzisiaj o tym co zrobić, żeby nie mieć dzieci wtedy, kiedy tego nie planujecie - parę słów o antykoncepcji. Antykoncepcja to wszystko to, co ludzie robią, aby uniknąć ciąży wtedy, gdy jej nie chcą. Metody różnią się między sobą ceną, wygodą, ale i skutecznością. To, jaką metodę wybierzecie, zależy od was.
Zdecydowana większość metod antykoncepcyjnych przeznaczona jest dla kobiet - pewnie dlatego, że to one ponoszą skutki niechcianej ciąży, a i biologia (cykl miesiączkowy) przychodzi tu z pomocą. Z grubsza można podzielić je (te metody) na:
- naturalne
- chemiczne
- mechaniczne
- hormonalne
- wkładka wewnątrzmaciczna.
Metody naturalne polegają na tym, że kobieta uważnie obserwuje wszystkie objawy związane z cyklem płodności. Są to najczęściej: codzienny pomiar temperatury ciała oraz obserwacja śluzu z pochwy. Bardzo ważna jest tu systematyczność, czyli codzienne obserwacje oraz notowanie wszystkich objawów. Kobieta stara się określić okres płodny i niepłodny, i unika współżycia wtedy, gdy jest płodna. Cykl kobiety dzieli się na cztery okresy:
1. miesiączka - trwa od 3 do 7 dni, pierwszy jej dzień oznacza pierwszy dzień cyklu, , najczęściej w czasie miesiączki kobieta jest niepłodna - ale niekoniecznie; poza tym współżycie w czasie miesiączki to zwiększone ryzyko zakażenia HIV i wirusami zapalenia wątroby;
2. okres niepłodności przedowulacyjnej - trwa do momentu, kiedy zaczyna się pojawiać śluz typu płodnego (podobny w wyglądzie do kurzego białka) - współżycie w tym czasie jest raczej ryzykowne; plemniki mogą przeżyć w narządach płciowych kobiety nawet kilka dni i spokojnie poczekać sobie na moment owulacji;
3. owulacja - w jednym z jajników kobiety dojrzewa komórka jajowa i uwalnia się, wędruje przez jajowód i właśnie wtedy może dojść do zapłodnienia; pamiętajcie o tych czekających plemnikach! Jeśli kobieta mierzy temperaturę, to z reguły w tym czasie podwyższa się ona o kilka kresek (od 2 do 5);
4. okres po owulacji - jeśli podwyższona temperatura utrzymuje się dłużej niż trzy dni, a śluz zmienia się na niepłodny (robi się kłaczkowaty, mętny, nie śliski), to zaczyna się okres niepłodności poowulacyjnej; wtedy współżycie jest bezpieczne.
Przyjmowanie narkotyków może wpływać na temperaturę ciała i czasami uniemożliwia regularną obserwację.
Metod naturalnych raczej nie polecam. Poza tym ich skuteczność nie jest za wysoka.
Metody chemiczne - pianki, żele i globulki wkładane do pochwy bezpośrednio przed stosunkiem. Utrudniają plemnikom poruszanie się. Nie polecam - badania potwierdzają, że jeden z aktywnych składników tych środków (nonoksynol-9) zwiększa ryzyko zakażenia wirusem HIV. Po prostu podrażnia błony śluzowe w pochwie i może wywołać uczulenia i alergie. A poza tym pianki - jak sama nazwa wskazuje - czasami strasznie się pienią... Skuteczność też nie za wysoka.
Metody mechaniczne - czyli prezerwatywy - a to coś dla facetów, choć nie tylko, bo są też prezerwatywy dla kobiet. Dodatkowa zaleta tej metody to fakt, że jej stosowanie znacząco zmniejsza ryzyko zakażenia HIV i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Po prostu wytwarza mechaniczną barierę między spermą, a narządami płciowymi kobiety. To jedyne zabezpieczenie spełniające jednocześnie dwie funkcje: antykoncepcyjną i anty-chorobową. No - ale, aby działało, to trzeba stosować je zawsze. I zgodnie z instrukcją obsługi. Polecam.
Metody hormonalne - polegają na przyjmowaniu niewielkich dawek hormonów, które blokują owulację - czyli dojrzewanie komórki jajowej. Kobieta normalnie miesiączkuje, ale nie jest płodna. Hormony najczęściej przyjmuje się codziennie w postaci tabletek - jedyny problem to nie zapominać o ich przyjęciu. To bardzo ważne, aby zażywać je regularnie. Dlatego dziewczyny - jeśli macie problemy z regularnym trybem codziennego funkcjonowania - to warto pomyśleć o zastrzykach hormonalnych. Ich działanie jest takie samo jak tabletek. Ale zmienia się dawkowanie - 1 raz na 12 tygodni. To duża wygoda. Nie można ich kupić ot tak (podobnie zresztą jak tabletek). Przepisuje je lekarz - jeśli nie chce, bo np. tłumaczy się swoim światopoglądem, to ma obowiązek wskazać innego lekarza, który to zrobi. Jeśli przyjmujecie narkotyki, to zwykle nie mają one wpływu na skuteczność metod hormonalnych.
Wkładka wewnątrzmaciczna to - jak sama nazwa wskazuje - wkładka, najczęściej w postaci litery T, którą ginekolog zakłada do macicy podczas miesiączki. Popularnie określana jest jako „spirala”. Jej obecność utrudnia zapłodnienie oraz nie dopuszcza do zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej w macicy. Jednorazowo to spory wydatek (od 80 do 600 zł - cena zależy od rodzaju wkładki i producenta), ale wystarcza na 5-7 lat. Wkładki nie są zalecane u kobiet, które jeszcze nie rodziły - to metoda generalnie dla kobiet, które już nie planują dzieci. Ale nie jest też polecana kobietom zakażonym HIV - wkładka może wywołać stan zapalny w macicy, a nie działający poprawnie układ odpornościowy może nie poradzić sobie z infekcją narządów rodnych. Poza tym wkładka nie zmniejsza w żaden sposób ryzyka zakażenia partnera.
I może na koniec o sterylizacji - ale bardziej w kategorii ciekawostki. To metoda niedozwolona w Polsce. Polega na mechanicznym zablokowaniu kanalików, którymi wędrują komórki jajowe u kobiet, a plemniki u mężczyzn. Po prostu przecina się lub podwiązuje jajowody lub nasieniowody. Komórki rozrodcze nie mają jak się spotkać, a więc ciąża nie jest możliwa.
Podsumowując: polecam prezerwatywy, zastrzyki hormonalne oraz wkładkę wewnątrzmaciczną. Te dwie ostatnie metody wymagają wizyty u ginekologa. Jeśli jesteście ubezpieczone, to bezpłatnie przyjmie was każdy lekarz, który ma podpisaną umowę z Funduszem Zdrowia, nie potrzebujecie żadnego skierowania. Jeśli nie - to pozostają gabinety prywatne.
dr Agnieszka Walendzik-Ostrowska
data aktualizacji: czerwiec 2008
[2008-06-EDU-640]
Dr nauk humanistycznych, pedagog, certyfikowany edukator seksualny oraz edukator w zakresie problematyki HIV/AIDS, doradca i konsultant w zakresie HIV/AIDS; w 2003 roku uhonorowana Czerwoną Kokardką - nagrodą przyznawaną za szczególne zaangażowanie i zasługi na rzecz osób żyjących z HIV i chorych na AIDS w Polsce; członkini Towarzystwa Rozwoju Rodziny oraz Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS, trenerka Grupy Trenerskiej „Klamka”.












